Postrzelona przez

ZASADY:
1. Musisz wkleić te zasady.
2. Musisz napisać 10 rzeczy o sobie.
3. Odpowiedz na zadane ci pytania i stwórz 10 własnych pytań.
4. Wybierz do tagu 3 osoby i wklej ich ikony.
5. Powiadom te osoby, że zostały ztagowane.
6. Bez tagów zwrotnych.
7. Nie wolno pisać rzeczy w stylu: "jesteś stagowany/a, jeśli to czytasz."
(Myślę, że koniec końców oleję połowę tych zasad)
Uwaga, tym razem się rozpiszę

10 rzeczy o mnie
1. Mam dwie "optymalne" długości snu. Pierwsza to 8-10 godzin, działam wtedy w miarę normalnie. Druga to cokolwiek poniżej 4 godzin - wówczas przez całą dobę działam na nakręcana zabawka. Po paru dniach takiego funkcjonowania jestem jak zombie. Bardzo niezrównoważone zombie. Jak na złość, zazwyczaj śpię po 5-6 godzin. I to z przerwami. Dziś wypadło na około trzy i pół godziny, więc jestem rześka i radosna.
2. Ostatnio po długiej przerwie wróciłam do anime i mangi, a wszystko oczywiście przez FMA. Wierzcie lub nie, ale przygody Edka i spółki wciągnęły też moją mamę. Najlepsze jest to, że nie udałoby się to, gdybym nie zaserwowała jej kiedyś "Cienia"... Nadal jednak nie mogę się przekonać do tego bardziej "japońskiego" stylu rysowania i opowiadania historii, przez co dość trudno trafić mi na naprawdę ciekawe tytuły.
3. Jeszcze trochę o czasie: najlepiej pracuje mi się po północy. Fenomen myślenia w nocy opisałam nawet w jednym z rozdziałów mojego fanfika; moje zdanie podzielał tam sam Kaspar Fritz. Poza tym, że mózg zdaje się zwalniać, istotne jest też to, że nikt nie włazi mi nagle do pokoju, twierdząc, że nie pozmywałam naczyń.
4. O właśnie - jestem najbardziej niepunktualną ze wszystkich autorek fan fiction na podstawie FMA, a przynajmniej w Polsce - ale za to ostro nadrabiam treścią. Prawda jest zaś taka, że po prostu przez ponad miesiąc zbieram się do pisania, nawet niespecjalnie rozważając treść rozdziału, po czym piszę te 5-7 stron w dwie, góra trzy nocy. Smutne.
5. Przez wyżej wspomniane fan fiction ("Cień") moje ego co rozdział jest pompowane do rozmiarów kuli ziemskiej. Co najmniej. Tymczasem jednak zawsze gdy ktoś wspomina coś o moim stylu pisania, nie wiem o co chodzi. Tak przy opowiadaniach (komentarze pozytywne), jak i przy szkolnych wypracowaniach (komentarze negatywne). W zasadzie jeśli chodzi o gadanie o pisaniu, jestem dość beznadziejna, mimo że cholernie lubię udzielać mentorskich rad (tzw. Profesjonalna Amatorszczyzna na Butelce Rudego).
6. Wczoraj po raz pierwszy w życiu udało mi się zrobić ciasto. Wprawdzie z proszku, przy pomocy brata i średnio wyszło, ale przynajmniej nadawało się do jedzenia - dotąd nikt z rodziny nie narzekał na to, że rozwala mu brzuch od środka. To dla mnie wielki sukces. TAK, jestem kulinarnym debilem.
7. Tuż przed ukończeniem liceum mogę powiedzieć, że nauczyło mnie ono przede wszystkim dyplomatycznego cynizmu i chłodnej logiki. A poza tym chyba niczego ważnego - no dajcie spokój, czy naprawdę jest jakieś praktyczne zastosowanie logarytmów czy pogłębionej analizy utworu literackiego?!
8. Rozpisywanie fabuły jakiegoś tekstu zawsze kończy się u mnie na dwa sposoby. Albo w połowie pracy wyrzucam notatki do kosza i uznaję, że naprawdę nie ma co się pieprzyć z planem wydarzeń, skoro można wszystko zrobić na intuicję, albo wychodzi mi coś, co na pierwszy rzut oka przypomina algorytm informatyczny.
9. W zestawieniu studniówka-nocne pisanie ostatnio wygrało u mnie to drugie, z miażdżącym wynikiem 2500 słów oraz zachowaniem na koncie małej fortuny, którą wydałabym na tę bzdurną imprezę. No i dobrze, podobno jedzenie było fatalne, a wystrój wnętrz sprawiał, że każdy, kto chciał oprzeć się o ścianę, ostatecznie orientował się, że przytula się do nogi jednego z greckich bogów. Ach, te gipsowe figury i również gipsowy łuk triumfalny...
10. A propos imprez: popijanie wódki uważam za marnotrawstwo.
Odpowiedzi na pytania:
1. Jakie jest twoje ulubione jedzenie?
Domowe. Raczej nie lubię jeść poza domem, a potrawom mojego taty ufam prawie bezgranicznie (chyba że jest to "konkretny" hit w rodzaju fasolowej albo tak zwane "dobre" mięso, czyli nafaszerowana najróżniejszego rodzaju chrząstkami i kosteczkami wieprzowina). A już nade wszystko uwielbiam gołąbki, chińszczyznę, placek po węgiersku i devolay.
2. Na co zwracasz uwagę, kupując czekoladę?
Przede wszystkim na cenę. Może to i mało romantyczne, ale patrzę na to zawsze, cokolwiek biorę do ręki. Po prostu za dużo jest na tym świecie książek, żebym wydawała zbędne pieniądze na czekoladę, a i nowy laptop trzeba sobie sprawić... (Tak naprawdę jestem po prostu cholernie skąpa)
3. Czym najczęściej tworzysz? (oprócz komputera)
Mózgiem. Notes i ołówek to dopiero następny etap. Za to nienawidzę wszelkiego rodzaju prac ręcznych; już w podstawówce miałam problemy z wycinankami.
4. Potter czy Zmierzch? (a jeśli Zmierzch, to Meyer czy Żeromskiego?)
Zdecydowanie Potter. W zasadzie nie był zły, chociaż gdybym po raz pierwszy sięgnęła po niego dopiero teraz, pewnie za bardzo by mi się nie spodobał, głównie ze względu na postaci. U Meyer wszystko od lewej do prawej jest albo miałkie, albo nudne, albo po prostu gówniane.
5. Alaska czy Syberia?
Alaska. Po przeczytaniu książki "Rosja w łagrze" Syberia kojarzy mi się chyba tylko ze zsyłkami, a Mickiewicz też swoje dołożył na lekcjach polskiego. A tak w ogóle to Australia.
6. Co łatwiej znosisz: upał czy mróz?
Wprawdzie to mróz ostatnio ściął mnie z nóg i sprawił, że odbyłam najdłuższą od paru lat chorobę (4 dni!), ale to upał bardziej mnie irytuje. A gdy jestem poirytowana, nie jestem w stanie robić niczego oprócz leżenia plackiem i przeklinania całego świata.
7. Którego ze swoich nauczycieli/prowadzących najchętniej byś się pozbył(a)?
Żadnego, w większości są świetni. Za to chętnie pozbyłabym się paru uczniów.
8. Gdybyś mogła/mógł wskrzesić dowolną osobę w dowolnej opowieści lub w rzeczywistości, ale w ten sposób zapewnił(a)byś jej/jego mordercy długie i szczęśliwe życie, kogo byś wskrzesił(a)? (wybierz maksymalnie 5 osób)
Rany, dobre pytanie. W zasadzie nikogo bym nie wskrzeszała - niech będzie, jak jest. Nie przepadam za ingerowaniem w naturalną kolej rzeczy. (To pewnie mało satysfakcjonująca odpowiedź, ale naprawdę tak uważam)
9. Wybierasz się w podróż i możesz zabrać ze sobą tylko 12 utworów muzycznych. Jakie to utwory?
12 utworów? 666 utworów na karcie pamięci w moim telefonie to za mało, a mam wybrać 12?! Jeny. Okej, w takim razie moje ukochane perełki:
Thomas Bergersen - Starvation
A Perfect Circle - Weak And Powerless
The Classic Crime - The Fight
Michiru Oshima - Myakudou
Akira Yamaoka - Room Of Angel
Asian Kung-Fu Generation - Rewrite
System Of A Down - Streamline
Zack Hemsey - Mind Heist Evolution
Mike Oldfield - Let There Be Light
65daysofstatic - The Major Cities Of The World Were Destroy One By One By Monsters
The American Dollar - A Few Words
Lux Occulta Yet Another Armageddon
Wszystkie te kawałki bardzo polecam; w powyższym zestawieniu macie mieszankę muzyki instrumentalnej, rocka, alternatywy, muzyki elektronicznej i postrocka. Miodzio!
10. Co masz ochotę zrobić z każdym, kto zagłosuje za ratyfikowaniem ACTA?
Wbić w oko ołówek i przekręcić. A tak na serio to po prostu spróbować przemówić do rozumu i uświadomić, że ma zamiar zabić wszystkich młodych twórców muzyki, grafiki czy prozy w kraju. Łącznie ze mną, a ja przecież jestem uzbrojona w ołówek i marzenia, które drań chce, zapewne nieświadomie, przekreślić.
Moje pytania:
1. Co uważasz o polskim systemie edukacji? (Właściwa część pytania: dlaczego żywisz do niego głęboką urazę i pogardę?)
2. Ulubiony wokalista (chodzi o sam głos)?
3. Fantastyka czy wszystko inne i dlaczego?
4. Masz do wyboru broń białą oraz broń palną. Wybierasz bycie Barrym Rzeźnikiem czy strzelcem wyborowym?
5. Rysunek tradycyjny czy grafika komputerowa? Dlaczego?
6. Jak wyobrażasz sobie koniec świata? I nie ściemniaj, w roku 2012 każdy sobie go jakoś wyobraża.
7. Znienawidzona epoka literacka?
8. Odnośnie bohaterów literackich: bohater czy psychopata?
9. Masz zwyczaj notowania pomysłów, czegokolwiek by one nie dotyczyły?
10. Przyznaj szczerze: chciało ci się robić tego taga?

Skazuję na taga: